RSS
poniedziałek, 06 listopada 2017

Zegarki to biżuteria, która trafić jest w stanie w gust niemal każdej osoby - wiele ludzi bowiem ceni sobie posiadanie eleganckiego czasomierza na swoim nadgarstku. Dlatego też zegarki są świetnym pomysłem dla prezent, a w tym artykule skupimy się na tym, jaki zegarek kupić na prezent dla kobiety.

watch140487_1280

Zacznijmy więc może od najbardziej oczywistego wyboru, czyli od szwajcarskich zegarków. Producentów tego typu czasomierzy jest mnóstwo, dlatego też zwrócić chcemy Państwa uwagę na dwóch, w celu ułatwienia wyboru. Będą to marki Certina oraz Tissot, producenci ci cechują się bowiem świetnym połączeniem jakości z elegancją, a ceny ich zegarków znajdują się zarówno na średniej, jak i na wysokiej półce. Nasza oferta jest bogata w zegarki tych producentów, zapraszamy więc do naszego sklepu internetowego.

Jeśli chodzi o zegarki innego typu niż szwajcarskie, polecić warto na pewno zegarki modowe. W tym przypadku również pragniemy ułatwić Państwu wybór i dlatego wyróżnimy tylko trzech producentów, których to czasomierze w sporej ilości znaleźć można oczywiście w ofercie naszego sklepu internetowego. Są to DKNY dostępne tutaj: https://zegarkistyle.pl/zegarki-dkny, DW oraz Cluse - dlaczego akurat te marki? Dlatego, że ich oferta zawiera wszystko to, co w zegarkach modowych najlepsze - a to znaczy, że liczyć możemy tutaj i na elegancję, i na ekstrawagancję.

Sięgać również można po zegarki, które wyróżniają się na tle swoich konkurentów jakościowo, zachowując przy tym jednak niską cenę. Chodzi oczywiście o zegarki budżetowe, które również są świetnym pomysłem na prezent dla kobiety - zegarki takie częstą nie ustępują droższym odpowiednikom pod względem estetyki. Warto w przypadku tego rodzaju czasomierzy zwrócić uwagę na chociażby takich producentów, jak Timex i Casio, którzy to od wielu lat mają silną oraz zasłużoną pozycję na rynku.

Tym samym dobiega końca ten artykuł, pozostaje nam jedynie zaprosić Państwa do naszego sklepu internetowego, w którym to szeroki wybór z pewności ułatwi Państwu dobór zegarka damskiego, który najbardziej wpisze się w Państwa gust.

środa, 09 października 2013

Maine Coon to rasa wyróżniająca się spośród innych tym, że Maine Coon'y są jednymi z największych kotów domowych. Są to też koty bardzo inteligentne i żywe. A przede wszystkim są to koty słodkie, kochane i śliczne ;-))


Rasa ta pochodzi z Ameryki Północnej i jest jedną z najstarszych ras tego kontynentu. Nazwa rasy pochodzi podobno od nazwy stanu Maine, w którym te koty żyły sobie dziko i spokojnie – dopóki nie zainteresował się nimi człowiek ;). Podobno rasa ta powstała poprzez krzyżówkę kota domowego z szopem praczem – stąd drugi człon nazwy rasy. Coon to po angielski szop. Ale naukowcy raczej wykluczają, by do takiej krzyżówki mogło dojść.


Inni fani tej rasy wskazują na to, że powstała ona po tym, jak pod koniec XVIII wieku żeglarze i koloniści z Europy przywieźli do Ameryki koty Angora Marii Antoniny.

Jeszcze inni badacze pochodzenia tej rasy wskazują na to, że Wikingowie w swoich licznych wyprawach morskich „odwiedzili” Amerykę, pozostawiając tam swoje norweskie koty leśne, które skrzyżowały się z żyjącymi na tym kontynencie kotami i tak powstała rasa Maine Coon.


Jakkolwiek było z tą rasą, faktem jest, że Maine Coon'y są kotami bardzo lubianymi człowieka. Do tego stopnia, że rasa Maine Coon została uznana rasą narodową... Kanady. Co na to amerykański stan Maine? Źródła nie podają ;-))

Koty tej rasy potrafią bardzo przywiązać się do człowieka i są bardzo prospołeczne. Bardzo lubią się bawić. Lubią też dzieci. Są również duże. Ba, nawet bardzo duże. Standardem dla tej rasy są wprawdzie następujące wymiary: samica może ważyć od 3.5 do 8 kg, a samiec od prawie 5 do 11 kilogramów, ale zdarzają się osobniki dużo dorodniejsze. Za największego kota na świecie uznaje się właśnie Maine Coon'a zamieszkałego w Australii. Ów mruczuś w wieku lat trzech ważył już 9 kilogramów – i oczywiście dalej rósł ;) Jego właścicielka, Kyra Foster, nie narzeka. Kocha Ruperta i nie żałuje mu kocich przysmaków :)


Na podstawie w/w zdjęcia bardziej wiarygodna wydaje mi się teza, że praprzodkowie rasy Maine Coon skrzyżowali się nie z szopem praczem, tylko faktycznie z rysiem, jak głosi inna teza :))

17:03, tuurystkaa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 października 2013

Coraz więcej osób ma uczulenie na sierść. Przekonują się o tym, gdy w domu pojawia się kot. Nagle zaczynamy kichać, łzawią nam oczy, dusimy się, mamy inne dolegliwości typowe dla alergii – i zastanawiamy się, skąd te objawy? Gdy katar i łzawienie nie mijają, wykluczamy przeziębienie. Zaczynamy podejrzewać alergię. Robimy badania, które potwierdzają: mamy uczulenie na sierść.

Czy alergicy są skazani na to, że nie będą nigdy mogli mieć kota? Otóż nie. Alergia to nie jest wyrok. Są takie zwierzaki, które możemy mieć w domu, pomimo naszej alergii.

Jakiś czas temu media rozpisywały się o „wynalezieniu” przez naukowców antyalergicznego kota. Podobno Amerykanie metodą ingerencji w genetykę stworzyli kota, który nie wywołuje symptomów alergii. Testy na uczulonych ochotnikach ponoć przyniosły bardzo zadowalające efekty. Cena tego kota to 7 tysięcy dolarów. Antyalergiczny amerykański kot nie trafił jednak do „szerokiej sprzedaży”. Może coś Amerykanom nie wyszło? ;)


W wielu ogłoszeniach oferujących kocięta syberyjskie lub neva masquerade pojawia się informacja o rzekomej hipoalergiczności tych ras. Sprzedawcy reklamują: „kocięta są hipoalergiczne”, „koty tej rasy nie uczulają”, „mają antyalergiczne futerko”, „nadają się dla wszystkich alergików” itp. Nic bardziej mylnego, a i krzywdzącego dla tych pięknych kotów. Nabywcy, wierząc w zapewnienia sprzedawców, kupują kota, a potem okazuje się, że kot jednak uczula. Bo wbrew potocznemu mniemaniu, uczula nie sierść, ale wydzielina gruczołów łojowych, ślinowych i skórnych. Kot podczas mycia rozprowadza te wydzieliny po swoim futerku, a gubiąc podszerstek – roznosi alergen po całym mieszkaniu. Wielu miłośników kotów, którzy są jednak uczuleni, minimalizuje wpływ alergenów w ten sposób, że rezygnują z dywanów, zasłon i wszelkich możliwych miękkich powierzchni, na których kot może pozostawić alergeny. Bardzo często odkurzają i dezynfekują kanapy. Podobno ten pracochłonny sposób się sprawdza, ale jest to metoda dla najbardziej wytrwałych.


Dużo się pisze o tym, że najmniej uczulającym kotem jest sfinks, ze względu na to, że nie ma on wcale futra. Łatwiej więc z niego usunąć wspomnianą wydzielinę – wystarczy kota przetrzeć ściereczką ;-)) Także devon rexy, cornish rexy oraz kot rosyjski niebieski są uważane za rasy, z którymi alergicy mogą jakoś przeżyć, przy stosowaniu pewnych zasad. Trzeba je dość często kąpać, przecierać wilgotną ściereczką, często odkurzać oraz nie pozwalać im spać z nami w łóżku. Ciekawe, który kot to wytrzyma ;-)) Ale gdy usunie się wyściełane meble, dywany i wykładziny dywanowe wymieni się na zmywalne wykładziny podłogowe, można z kotem przeżyć. Wystarczy potem zmywać wykładzinę podłogową regularnie środkiem dezynfekującym i stosować odkurzacze z filtrem HEPA, a także często zmieniać pościel, zasłony, firanki i inne materiałowe rzeczy oraz prać legowiska naszych kotów. Istnieje też opinia, że aby się odczulić całkowicie, trzeba sobie sprawić co najmniej 3 koty – stężenie alergenów jest wtedy tak wysokie, że organizm się na nie sam uodporni.


Cóż, ile jest prawdy w tych opiniach? Nie wiem. Każdy alergik na własnej skórze przekona się o tym, jak jest naprawdę.

11:04, tuurystkaa
Link Dodaj komentarz »